Strona 1 z 2

Problem z zamontowaniem LPG

: 06 maja 2005, 14:47
autor: Iziek
W moim mieście są tacy fachowcy że aż nie umią zamątować LPG... wszystko jest zamątowanie jak należy (przynajmniej tak mówią...) tylko jak jest jeden mikser to nie zapala wcale a jak drógi to chodzi aby na wolnych obrotach... ;( Mówią że obdzwonili wszystkich i nie wiedzą co jest w grane... podobno coś z dolotem powietrza... kolektor dolotowy jest żeliwny... Już trzeci dzień trzymają samochód i nie mogą zrobić...

Silnik jest z początku 90 roku... może ktoś z was ma taki silnik i ma LPG a moze mieliscie tak w swoim... bardzo mi pomożecie jak wiecie co jest wgrane...
Z gory dzięki

: 06 maja 2005, 17:09
autor: WieSiu
a jaki dokladnie silnik? gaznik? i jaka pojemnosc?? najlepiej jak znasz to podaj kod silnika

: 07 maja 2005, 07:43
autor: Iziek
Silnik 1,6 wtrysk wilopunktowy... a dokładniej kod silnika to o co Ci chodzi... o numery?? Jak jeszcze coś napisać to piszcie co, jak bede wiedzial to wam napisze...

: 07 maja 2005, 15:57
autor: WieSiu
to silnik nic nadzwyczajnego do instalacji LPG, nie ma prawa nie chodzic, ja uwazam,ze cos zle zamontowali i dlatego im nie chce chodzic, jest taka szansa,ze np. nie odlaczyli poprawnie wtryskiwacza i teraz pali i na gazie i na benzynie (jednoczesnie) i stad moze byc problem. Zalozenie gazu to zadna filozofia jesli sie oczywiscie wie co robi. Musialbys wziasc samochod od nich, podjechac gdzie indziej i niech tamci to zrobia, a potem przedstawic im rachunek, ale to wchodzi w gre tylko wtedy gdy oni oddadza Ci samochod i stwierdza ze to najlepiej jak mogli zrobic i uwazaja ze juz wszystko jest ok.

Trzeba tępic tych beznadziejnych gazownikow!!! jak ja ich nie znosze, nic nie potrafia porzadnie zrobic... (w wiekszosci przypadkow tak jest, ale niektorzy to juz przeginaja)

: 07 maja 2005, 16:25
autor: Iziek
Samochód mi oddali... i powiedzieli że jak założe i jak będę chciał to żebym do nich podjechał to sobie zobaczą jak to jest... wkurzyłem się na nich bo pocieli mi aby przewody powywiercali mi dziory i pobrudzi tapicerke i bylem dwa dni bez samochodu i nic nie zrobili... a jeszcze kolektor dolotowy mi pocieli i w cholerek kabelków poprzecinali... a teraz ten kto bedzie to robił nie dojdzie co do czego...

: 08 maja 2005, 13:45
autor: WieSiu
to rozumiem ze instalacji nie zalozyli a w samochodzie porozwalali elementy? jak tak,to trzeba ich zmusic do oddania za te uszkodzone czesci, warto sie klocic,bo jak sie podjeli i nie zalozyli,to musza przywrocic do stanu jaki byl przed proba zalozenia. MUSZA TO ZROBIC i dobrze o tym wiedzia,ale nie przyznaja na pewno do tego. Trzeba ich postraszyc troszke.

: 08 maja 2005, 13:50
autor: Iziek
Już mi się nie chce nawet na tych kretynów patrzeć... Wole pojechać do Lublina spale troche więcej benzyny ale przynajmniej będę miał pewność że jest dobrze założone i wszystko będzie grało jak należy...
Koledzy z pracy polecili mi ten warsztat bo sami tam zakładali, i wszystko im gra jak należy.

: 08 maja 2005, 14:16
autor: WieSiu
Wiem jak to jest,gdy ma sie kogos juz tak dosyc, ze nawet nie chce sie na niego patrzyc :) ja juz ze 2 zaklady we wroclawiu tak traktuje;) Dlatego od jakiegos czasu nie daje ani jednemu gazownikowi na niczym zarobic i sam wszystko robie i wiesz co, wszystko dziala jak nalezy.

Tak mi sie cos wydaje,ze jak pojedziesz,to tego lublina,to na pewno zrobia to lepiej niz tam gdzie teraz robiles. a jak nawet sobie nie dadza rady,to przynajmniej maja blisko do innych mechanikow,zeby inni sobie z tym poradzili (bo miasto nie jest male).

: 08 maja 2005, 15:21
autor: Iziek
Właśnie wszyscy się znają i jak nie będą wiedzieć co i jak to jest telefon przecież...

W mojej mieścińce jak zakładałem w starym samochodzie gaz było chyba z 8 zakładów gdzie zakładali gaz... i nikt ani jednego mi nikt nie polecił... a teraz jest jeden i już nie chciałem nigdzie jeździć i pomyślałem że tu założe... i są takie kretyny że nie mogą sobie poradzić... zrozumiałbym jak by to był senkfencyjny wtrysk a to normalny i wystarczy się aby podłączyć pod rure doprowadzającą powietrze do kolektora dolotowego... nic trudnego...

Ja jeszcze w życiu nie byłem w warsztacie z żadną naprawą (jedynie w wulkanizacji żeby wyważyć kola, ale to nie warsztat), bo zawsze sam w Essim grzebie a jak już się rozkraczy że nie da się jechać to dzownie do brata mechanika i razem coś myślimy... :D

: 08 maja 2005, 18:16
autor: WieSiu
no i tak najlepiej, przynajmniej wiesz co masz i co naprawiles a co nie :)

: 08 maja 2005, 18:21
autor: Iziek
A ile kasy zaoszczędziłem :roll:

: 09 maja 2005, 09:31
autor: WieSiu
tak to jest, juz kiedys pisalem,ze znacznie lepiej dac te 200zl od razu wiecej i potem miec spokoj :) Prawie zawsze sie o tym przekonuje

: 09 maja 2005, 14:02
autor: Iziek
Rafał a ty kupujesz to co najtańsze czy orginalne części Forda albo jakiejs innej firmy (wg mnie po orginalnych częsciach najlepsze są motocraft)??

: 10 maja 2005, 08:42
autor: WieSiu
jesli chodzi o czesci to kupuje dobre zamienniki, motorcrafta jak narazie prawie nic nie kupilem.

A co do tego,zeby dac wiecej,to chodzilo mi przedewszystkim o instalacje gazowe,bo Twoj przypadek to nie pierwszy gdzie oszczednosc nie byla dobra

: 10 maja 2005, 12:34
autor: wikear
No ja nie oszczedzalem na instalacji. Ale caly czas mi w aucie smierdzi gazem. Szczegolnie jak stane na skrzyzowaniu i nie ma jak wydmuchiwac oparow z komory silnika... masakra czasami jest.